Szósty wpis żurnalowy ze zdjęciem  jest na wyzwanie w ArtGrupie , gdzie zachwycająco inspiruje nas ...

Art Journal wyzwanie nr 6.

Szósty wpis żurnalowy ze zdjęciem  jest na wyzwanie w ArtGrupie, gdzie zachwycająco inspiruje nas JaMajka.

Zapraszam do oglądnięcia innych wpisów w tym temacie - prace znajdują się na blogu ArtGrupy.
Wyzwanie otwarte dla wszystkich i trwa do 24 grudnia - jeśli ktoś ma ochotę może się przyłączyć.

Robienie Grudniownika  staje się powoli moją tradycją - tegoroczny, to mój numer cztery. Tym raze...

Grudniownik 2016.

Robienie Grudniownika  staje się powoli moją tradycją - tegoroczny, to mój numer cztery.
Tym razem postanowiłam go zrobić recyklingując stary segregator w rozmiarze A5 - jego grubość 7 cm idealnie pomieści to, co będę doklejać i upychać przez cały miesiąc.  Niewielki problem nastręczyła mi okładka, bo taką ceratową trudniej ozdobić, ale dałam radę i efekt końcowy jest dla mnie zadowalający.
Wnętrze segregatora wykleiłam papierem w biało-czerwoną kratkę, a czarne bazy do wpisów papierem do akwareli potraktowanym zieloną ecoliną.
Jeszcze pozostała mi do zrobienia dodatkowa karta z listą, na której wpiszę pomysły na prezenty (te już są... znaczy pomysły) i mogę odliczać godziny do 1 grudnia.
A tym czasem kilka zdjęć Grudniownika sauté.











Święta zbliżają się małymi krokami i na wielu blogach pojawiają się świąteczne wyzwania. Na blogu...

Świąteczny łańcuch życzeń.

Święta zbliżają się małymi krokami i na wielu blogach pojawiają się świąteczne wyzwania.
Na blogu ArtGrupy rozpoczęło się wyzwanie "świąteczny łańcuch życzeń" - polega na tym, że kto jest chętny zapisuje się na listę osób, które wyślą sobie świąteczne życzenia. 
Życzenia mają mieć formę tagu w małym rozmiarze - ja zrobiłam w tradycyjnym kształcie oraz jako bombkę. Z przodu niewielka świąteczna kompozycja, a treść życzeń na rewersie.
  


Zachęcam Was do wysyłania świątecznych życzeń nie tylko w ramach wyzwania w ArtGrupie, jest wiele miejsc, gdzie czekają na kartki, między innymi w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie - dla Nich już siódmy raz Komitet DezOrganizacyjny  urządza ROBÓTKĘ.

Moje rozważania nad tym pytaniem trwały od chwili, gdy Denisa na blogu ArtGrupy ogłosiła żal, jak...

Czego mi żal?

Moje rozważania nad tym pytaniem trwały od chwili, gdy Denisa na blogu ArtGrupy ogłosiła żal, jako temat żurnalowego wyzwania. I tak oto po pięciu miesiącach udało mi się zrobić wpis, który jest odpowiedzią na to pytanie.
Był to dla mnie spory dylemat, jak ugryźć ten wątek, bo żale są różne. Jest taki rodzaj żalu, że czegoś nie zrobiłam, a mogłam. Mogłam, a brakło mi odwagi, wiary w siebie, czy przekonania do słuszności decyzji.
I jest też inny żal,  żal do bezpowrotnie minionych chwil, sytuacji, na które nie miałam wpływu takich jak na przykład dorastanie dziecka - żal mi, że nie jest moim małym Madzikiem z przyklejonym na ustach pytaniem: a dlaczego? Ten piękny okres Jej dzieciństwa minął i to se ne wrati. 
Więc który żal opisać?
Starając się odpowiedzieć na to pytanie przypomniałam sobie zdanie "Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło" - to Gabriel Garcia Marquez i to najlepsze podsumowanie tego tematu.



Na wyzwanie ogłoszone na blogu ArtGrupy zrobiłam kolejne ATC o tęsknocie. Jeśli ktoś przypuszcza...

O tęsknocie.

Na wyzwanie ogłoszone na blogu ArtGrupy zrobiłam kolejne ATC o tęsknocie.
Jeśli ktoś przypuszcza, że dlatego, iż jakaś głęboka tęsknota siedzi we mnie i mnie zżera, to jest w błędzie; zrobiłam je, bo został komplet wydrukowanego tekstu "bezlitosna płowa pustka" i aż się prosił o zaistnienie na jakimś małym kawałku papieru. 
I tak na mediowym tle powstał biało-czarny kolażyk z plątaniną nici.

Zapraszam na ArtGrupowy blog - możecie nie tylko pooglądać jak tęsknotę opisują inni, ale również przyłączyć się do wyzwania, bo jest otwarte dla wszystkich chętnych.

Ta bezlitosna szara pustka pojawia się w nas, gdy tęsknimy. Boli nas dusza, boli nas ciało, trudno ...

Bezlitosna płowa pustka.

Ta bezlitosna szara pustka pojawia się w nas, gdy tęsknimy. Boli nas dusza, boli nas ciało, trudno wskrzesić w sobie energię do działania... beznadzieja i degrengolada emocji? Często tak, ale przecież są artyści, dla których taki stan to napęd do tworzenia pięknych i wielkich rzeczy. Powstają zachwycające obrazy, wspaniała poezja, czy wybitne kompozycje muzyczne.
Dlaczego tak jest? - bo tęsknotę przeżywamy różnie.

"...Tęsknota go jakaś bezimienna opadła i do samotności niewoliła.
Nie umiałby nawet opowiedzieć, jak owa tęsknota na oko wygląda, po co przyszła, czego chce i ku czemu się garnie. Wiedział jeno, że mu serce w piersi coś tak sparło, jak czasem dech w gardle spiera. Już od tygodnia czuł, że mu czegoś braknie, a określić braku nie potrafił..." 
Bolesław Leśmian.

Na blogu ArtGrupy w listopadowym wyzwaniu dotykamy emocji związanych z tęsknotą. 
Tworząc moje ATC słuchałam "Samby przed rozstaniem" Jonasza Kofty, bo ten urzekający tekst i niesamowita interpretacja w wykonaniu Hanny Banaszak wspaniale nastraja. 





Jeśli macie ochotę opowiedzieć o swojej tęsknocie, to zapraszam na blog ArtGrupy; możecie również przyłączyć się do wymiany ATC.

Jedną z moich ulubionych herbat jest chai tea. Ma ona taką zaletę, że można ją mieszać z mlekiem i ...

Mieszam smaki.

Jedną z moich ulubionych herbat jest chai tea. Ma ona taką zaletę, że można ją mieszać z mlekiem i wówczas jej smak przypomina kawę. Jest to wspaniałe rozwiązanie, gdy mam ochotę na kawę, a kolejna filiżanka to już dużo za dużo...
Dzisiaj postanowiłam poeksperymentować i zamiast mleka dolałam malinowy sok. 
Nie przypuszczałam, że z pomieszania orientalnych smaków z sokiem mamowej roboty wyjdzie aż tak pyszniasta herbata.
A co ma wspólnego herbata z kartką? 
Kolor. Kolor kwiatów przypomina chai tea z malinowym sokiem.






Námestovo – miasto w dolinie Białej Orawy, gdzie w pewien październikowy weekend spotkały się entuzj...

Kreatywny weekend w Námestove.

Námestovo – miasto w dolinie Białej Orawy, gdzie w pewien październikowy weekend spotkały się entuzjastki mix-mediów z Polski, Słowacji i Czech z apetytem na wspólne tworzenie.
Był to mityng, który będę wspominać jeszcze przez długi czas - międzynarodowe zderzenie osobowości wywołało w nas taką energię, że tworzyłyśmy z podwójną siłą wodospadu.
A to, co się tam działo, to nie była burza, to był prawdziwy sztorm opętania twórczego – bo jak opisać sytuację, kiedy szkoda czasu na jedzenie i spanie, liczy się aby działać: komponować, wycinać, kleić, szarpać, mediować, stemplować, chlapać… 
Dla niektórych mogą to być bezsensowne czynności, dla mnie warsztaty w Namestovie są definicją dobrze spędzonego czasu i odważę się powiedzieć: to mnie uszczęśliwia.
Nasze działania twórcze przeplatałyśmy pogaduchami o rzeczach ważnych i mniej ważnych, było radośnie, były żarty, były śmichy-chichy .
A teraz pooglądajcie, co zrobiłyśmy w czasie warsztatów.
Denisa wprowadziła nas w anielski nastrój i nawet nie wiadomo kiedy, uskrzydlony blejtram był skończony. Zdradzę Wam, że aniołek, to transformacja lalki - wymagał oskalpowania i wówczas trudno mi było wyobrazić sobie widoczny na zdjęciu efekt końcowy.



Dorota zabrała nas do krainy pająków, nietoperzy i dyniowych tworów – pod Jej nadzorem robiłyśmy od podstaw haloween’owy album. Najtrudniejsze zadanie, to sklejanie albumowej bazy – tu trzeba było wykazać się precyzją. Barwienie kartek na kolor dyniowy to był całkowity luz: chlapania według uznania.



Monika (Kolorowy Ptak) – ArtJournal - najpierw targałyśmy piękne papiery, aby je potem pokryć gesso – prosta sprawa. Gdy na okładce trzeba było układać i kleić warstwy - miny nam lekko zrzedły. Ale pod skrzydłami Moniki okazało się to bezproblemowe i powstały wspaniałe kompozycje.


Janka – z Nią tworzyłyśmy historię w książce.
W starej książce (moja była z 1876 roku) miałyśmy wyciąć dziurę, aby potem w tym miejscu stworzyć opowieść. Ta papierowa dłubanina była niesamowitą przyjemnością dla wyobraźni, wymyślałyśmy w naszych głowach różne scenki, które znalazły swój finał wewnątrz książki – moja jak widać jeszcze nie skończona.



Na koniec tej relacji, chciałabym bardzo podziękować:
- Jance za zorganizowanie nam tak cudownie kreatywnego weekendu,
- instruktorkom za Know-how,
- pozostałym dziewczynom, że po prostu były.
Byłyście wszystkie nadzwyczajne.

P.S.
Jeśli macie ochotę na więcej zdjęć, to zerknijcie do Janki –  na Jej blogu jest obszerna foto-relacja.

Mając twórczy rozpęd po warsztatach w Namestowie (o tym napiszę w następnym poście) zrobiłam mix te...

Blejtram ze zdjęciem.

Mając twórczy rozpęd po warsztatach w Namestowie (o tym napiszę w następnym poście) zrobiłam mix technik na blejtramie. Co to znaczy? A to, że są użyte zarówno akryle jak i tusze, papierowe warstwy, stemplowania i pryskanie i co tam mi do głowy, a raczej w ręce wpadło.
Ramkę do zdjęcia zrobiłam od podstaw, czyli wycięłam z kawałka beermaty, udekorowałam tekturkowymi wywijasami, pociągnęłam białym gesso i pokryłam różnymi tuszami.
Ta piękna para na zdjęciu, to moi Rodzice, zdjęcie zostało zrobione 50 lat temu w zakładzie fotograficznym Foto Trocha w Mysłowicach. A skąd wiem, że tam? Ano stąd, że rewers zdjęcia  jest sygnowany ówczesnym logo fotografa.
Lubię czasem poszperać  w sieci o miejscach, które znam z dzieciństwa. Sądzę, że nie jestem w tym odosobniona - myślę, że też tak robicie.
Tak było i w tym przypadku, wpisałam w wyszukiwarce Foto Trocha Mysłowice, aby sprawdzić, czy ten sławny onegdaj fotograf nadal działa, a  jeśli nie, to może są o Nim jakieś informacje.
I bingo, zakład istnieje nadal, teraz jest to Studio Foto Trocha i prowadzi go kolejne pokolenie. Czyż to nie wspaniałe!





Wrzesień to przebarwienia przyrody od złocistej ochry przez bursztynowe rudości po czerwień i burgu...

Kolory natury.

Wrzesień to przebarwienia przyrody od złocistej ochry przez bursztynowe rudości po czerwień i burgund. Te kolory natury posłużyły mi jako paleta barw do zrobienia ślubnej kartki. Aby podkreślić subtelny charakter uroczystości, wybrałam papiery o mniejszej intensywności nasycenia.